skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-17 | godzina: 01:09:04 | autor: vento
Otwarta rozmowa z Adamem na temat tego co jest między mną i
Kubą oraz moje późniejsze przemyślenia po raz kolejny potwierdziły to, że to
jest miłość. Nie jest to miłość łatwa i słodka, czasem rani głęboko. Czasem
boli tak, że odechciewa się żyć. Mimo to - trwa, zmienia się, dojrzewa razem ze
mną.
Każda miłość jest inna, nie można jej porównywać, czy oceniać.
Nie będę pisała na blogu o tym, co dokładnie czuję, bo jest to nie na miejscu.
Pewne słowa powinny pozostać w mojej głowie, a pewne mogą być przeznaczone
tylko dla tej jednej osoby, pod warunkiem, że zdobędę się na taką otwartość w
stosunku do niej.
Później pomyślałam też, jak naprawdę niewiele trzeba, by poczuć się
szczęśliwym.
Bo ja, wbrew pozorom, chyba jestem szczęśliwą osobą. Najbardziej - gdy szczęśliwe
są osoby, które kocham.
A za oknem szumi deszcz. I pachnie. Mokrymi liśćmi i bzem. :)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-14 | godzina: 02:54:33 | autor: vento
Dostałam okres. Wreszcie. Ale zaczynam się czuć, jakby mnie coś przejechało. Nienawidzę tego uczucia, a mam tak, ilekroć mam b.spóźniony okresm ehh.
Po długim weekendzie koniecznie muszę iść do ginekologa, koniecznie. :/
Muszę się wziąć za angielski, bo jutro mnie Ruda ostro przemagluje, pewnie szczególnie mocno ze skóry, bo na tych zajęciach mnie nie było. Ehh..
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-13 | godzina: 01:03:32 | autor: vento
Wybiegana - ładny odcineczek dziś przebiegłam! :)
Jak ja to kocham - ciepła noc, wieje delikatny, ciepły wiatr, szumią drzewa, jest cicho, gdzieniegdzie tylko zaskrzeczy sroka, bezszelestnie przebiegnie kot. I żadnych ludzi! Cisza i spokój.
Biegnę i śmieję się do siebie; Po przebiegnięciu 3/4 zaplanowanej trasy serducho mi wali, rozsadza mi płuca, jestem mokruteńka, ale szczęśliwa jak fretka. :D Czuję, że żyję! :)
Wróciłam, zobaczyłam, ze nie ma Baśki i Adama. Zadzwoniłam do nich- byli w Lewiatanie. Pobiegłam do nich, a co! Zanim dobiegłam do końca Lubeckiego, już miałam lekką kolkę, ale dałam radę. ;)
Oni akurat wychodzili ze sklepu.Wsiedliśmy do samochodu Adama i wróciliśmy do domu. xDDD
Wykąpałam się, puściłam sobie Morcheebę i Lionela Richie, zaraz z powrotem biorę się za chemię, ehh.. życie.
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-12 | godzina: 23:29:43 | autor: vento
Enzymy - rzecz ważna dla studenta medycyny, aczkolwiek męcząca, gdy trzeba się ich uczyć. Trochę się boję tego, co mnie czeka w przyszłym roku - BIOCHEMII...brr... Ale trudno. Jakoś przeżyję, nie mam wyjścia :P
Strasznie mi się chce spać, a spałam dziś w nocy 8h i piłam kawę wieczorem. Dziwne.
Może mój organizm po prostu tak reaguje na chemię? :p
Chyba wyjdę pobiegać koło domu. Nigdzie daleko, bo jest dosyć późno, ale muszę się gdzieś ruszyć, dotlenić, bo zeświruję :P
Co poza tym? Ano ślepnę w zastraszającym tempie, odczuwam to coraz dotkliwiej. Mam nadzieję, że w wakacje mi się trochę poprawi.. Ale chyba jednak powinnam iść niedługo do okulisty, heh... :(
Koniecznie muszę wziąć też numer od Ani U. do jej lekarki. Podobno jest dobra, a mnie poważnie zaczyna niepokoić mój całkowicie chaotyczny cykl. Jedyna zasada to brak zasad :D Trochę mnie to niepokoi.
I takie tam. Chciałabym trochę pogadać ze specjalistą, rozwiać ew. niepewności/obawy.
Jak ostatnio widziałam się z Kubą - w sobotę przyjechał do mnie. A właściwie- po mnie. Z Założenia mieliśmy jechać na spacer na Maltę, bo była cudowna pogoda, ale wyciąnął mnie na targi fitness xDDD (Było zabawnie... ;) Tj. On był zabawny, bo biegał od atlasów do bieżni, rowerków, hantli i innych narzędzi tortur całkowicie zafascynowany, a ja chodziłam za nim i chciało mi się śmiać z tej jego radości. :D Do fanów kulturystyki i/lub fitness nie należę. Nie jest mi z tym źle. ;))
Sporo rozmawialiśmy tego dnia.
Gdy powiedziałam, ze nie wiem, czy będę mogła iść na koncert Morcheeby, to miał taką minę, że aż mi się serce ścisnęło. Strasznie posmutniał. W sumie to trochę mnie to zdziwiło, bo nie sądziłam, ze siętak na ten koncert napalił.
Nie no, nie mogę mu chyba tego zrobić...
Z resztą- w Wejherowie będzie Radek, a nie mam ochoty go teraz widzieć (ostatnio sobie coś nawet o mnie przypomniał, dupek jeden, ale w sumie to go olałam :P), a w Poznaniu jest Kuba, którego, no wiadomo... chcę widywać ;D ;)
Poza tym:
- na dzień dobry usłyszałam, ze ładnie wyglądam (niby nic, ale miłe) :)
- jak pogadaliśmy otwarcie (nie ukrywam, ze martwię się poważnie, jak nie odzywa się do mnie np. przez bite 4-5 dni, bo nie wiem, co się z nim dzieje - wyjaśniłam mu, dlaczego), to mnie tak fajnie przytulił, chyba mu się miło zrobiło ;)
- przekomarzaliśmy się (jak to my) i tak żartobliwie, lekko (nie wiem, jak to określić...) - popchnęłam (?) go w brzuch. Całą siłą woli musiałam zachować niezmienną minę. Cholera, widać (a właściwie: czuć) efekty tego, że systematycznie ćwiczy. Cudowny ma ten brzuszek teraz.. mmm... (Chyba sama powinnam zacząć ćwiczyć, bo ostatnio znów przytyłam, eh :P)
- wstępnie mu zasugerowałam, że chciałabym spędzić z nim jego urodziny, a właściwie część popołudniowo-wieczorną - jakaś kolacja we dwoje i takie tam, na co (ochoczo :D) przystał.
Zapytany o to, czy ma coś upatrzonego, co chciałby dostać, odpowiedział dyplomatycznie, że "dobra materialne mu szczęścia nie dają", patrząc się na mnie w szczególny sposób... ;)
Hmm.. Nie powiem, zebym się tym szczególnie zmartwiła. :D
Chyba tym bardziej muszę zagadać Anię o ten numer... :D
Ok, idę pobiegać, a po powrocie posłucham znowu trochę Morcheeby, bo okazało się, że bardzo mi odpowiada ich styl. Szczególnie podobają mi się "Rome wasn't built in the day"- b.b. pozytywna, ale też i "Undress me now" - na trochę inne okazje ;)
Cośtam kiedyś jeszcze napiszę. Tak myślę ;)
skomentuj (1) | data dodania: 2008-05-08 | godzina: 18:12:03 | autor: vento
Zrobiłam sobie pilling a później nałożyłam "antybakteryjną, głęboko oczyszczającą maseczkę" zawierającą "wyciąg z gruszki, krzem i glinkę termalną", która ma mnie rzekomo uwolnić od trądziku.
Póki co wyglądam, jakbym miała bełta na twarzy :D:D:D
No, ale może później będę pi(ę)kna. Czas pokaże... :D
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-03 | godzina: 17:06:41 | autor: vento
Coz all of the stars are fading away
Just try not to worry you'll see them some day
Take what you need and be on your way
And stop crying your heart out
Już ryczę...
Ale mam zielone oczy. O.
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-03 | godzina: 16:57:59 | autor: vento
Jak wyżej.
Włosy nie są nawet takie fatalne w świetle dziennym, ale i tak je czymś przyciemnię, bo ta czerwień strasznie rzuca się w oczy, heh.
Tak naprawdę to gdzieś mam swój kolor włosów! Wcale mnie to nie obchodzi, jak w tym momencie wyglądam!
Chce mi się wyć.
Dziś po raz kolejny uświadomiłam sobie, jak bardzo potrzebuję tego, żeby osoba, którą kocham, przytuliła mnie mocno i długo, powiedziała, że mnie kocha, że jestem cudowna i że jestem dla niej kimś wyjątkowym.
Tak bardzo tego potrzebuję... tego poczucia pewności, spokoju, bezpieczeństwa, zamiast wiecznej niepewności, godzin/dni wyczekiwania na telefon, zżerających mnie nerwów, poprzeplatanych miłymi momentami dającymi nadzieję na więcej... i znów czekania...na co? Na to, że coś się zmieni?
Usłyszałam dziś przez telefon, że nie ma ochoty iść ze mną na dzisiejszy koncert w plenerze, bo woli iść z kumplami brata na imprezę do akademika. W akademikach z reguły się chleje, bo co tam można robić innego? Bo to nigdy nie byłam w akademiku, heh?
Już widzę, jak on sobie dzisiaj popije, skoro stale bierze leki, poza tym miał bardzo długą przerwę w piciu, więc dziś wieczorem załatwi się 2 piwami. Ale cóż - jego wybór.
Miałam po prostu nadzieję, że miło spędzimy razem trochę czasu.
Dlaczego ja tylko mam cały czas na coś nadzieję, a tak mało rzeczy, o których marzę, spełnia się?
Tak ciężko jest go kochać. Wiele osób mówi mi, żebym sobie odpuściła, dała z tym spokój, nie szarpała się tak, znalazła kogoś, kto mnie po prostu pokocha i będzie tego pewien, będzie chciał ze mną być...
Ale ja chyba nie potrafię przestać go kochać.
Oasis - stop cryin' your heart now zapętlone na YouTube.
Tak strasznie chce mi się płakać...
Nic się nie zmieni.Nic. Na pewno nie na lepsze.
Muszę zacząć żyć. Albo przynajmniej spróbować. Po raz kolejny... Tylko, że za każdym następnym razem mam coraz mniej siły i nadziei w to, że będzie lepiej.
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-03 | godzina: 01:10:26 | autor: vento
....
Mam włosy w kolorze burgund!
Mało tego - burgund jest przy głowie, a jakieś 4 cm dalej mam brązowe z lekko rudawym połyskiem....
Dżizys, kurwa, ja pierdolę!
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-03 | godzina: 01:08:29 | autor: vento
Jezu, ale się odzwyczaiłam od normalnej klawiatury :o Te w laptopach są takie "płaskie", a tu palce mi się zapadają, jakoś tak dziwnie :D
No, ale mniejsza z tym ;)
Dzisiaj miałam dzień pod znakiem zakupów, w 99% udanych (ten 1% to naturalnie buty, których nie kupiłam, chociaż na zakupie butów zależało mi najbardziej... Nie wiem, ile par dzisiaj mierzyłam, ale ostatnie, jakie miałam na nogach były boskie! Absolutnie cudowne, na wysokim obcasie, czarne sandałki, piękna skóra, paseczek podłużny przez środek stopy, normalnie sexy!!! Ale lewy but miał wadę, w skóra była pęknięta i to w takim miejscu, że błyskawicznie by mi się pół buta rozpadło.... ;((( buuuu....)
No, ale kupiłam:
- czarną luzeczkę/topik (sztuk raz)
- czerwoną bluzeczkę + czerwono-białą bluzeczkę (walić, że w identycznym odcieniu, ale były tak śliczne, że naciągnęłam na nie rodziców ^^)
- piżamkę (taka fikuśna, śmieszna strasznie ;))
- kołdrę letnią
- pościel (bardzo kolorowa, ale naprawdę fajna ;))
- kosmetyki
- czarne pończochy (!) ;)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-05-03 | godzina: 00:34:46 | autor: vento
Jezu, ale się odzwyczaiłam od normalnej klawiatury :o Te w laptopach są takie "płaskie", a tu palce mi się zapadają, jakoś tak dziwnie :D
No, ale mniejsza z tym ;)
Dzisiaj miałam dzień pod znakiem zakupów, w 99% udanych (ten 1% to naturalnie buty, których nie kupiłam, chociaż na zakupie butów zależało mi najbardziej... Nie wiem, ile par dzisiaj mierzyłam, ale ostatnie, jakie miałam na nogach były boskie! Absolutnie cudowne, na wysokim obcasie, czarne sandałki, piękna skóra, paseczek podłużny przez środek stopy, normalnie sexy!!! Ale lewy but miał wadę, w skóra była pęknięta i to w takim miejscu, że błyskawicznie by mi się pół buta rozpadło.... ;((( buuuu....)
No, ale kupiłam:
- czarną luzeczkę/topik (sztuk raz)
- czerwoną bluzeczkę + czerwono-białą bluzeczkę (walić, że w identycznym odcieniu, ale były tak śliczne, że naciągnęłam na nie rodziców ^^)
- piżamkę (taka fikuśna, śmieszna strasznie ;))
- kołdrę letnią
- pościel (bardzo kolorowa, ale naprawdę fajna ;))
- kosmetyki
- czarne pończochy (!) ;)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-30 | godzina: 13:28:49 | autor: vento
Jeeeeeee, biosyf zaliczonyy!!!! Długi weekend uważam za rozpoczęty! :D
Czekam na K., zaraz po mnie przyjedzie i....walim na Koszalin! Yeah! xDDDDDDDDDDDDD
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-30 | godzina: 12:05:05 | autor: vento
Niestety cierpliwość nie jest moją mocną stroną, a muszę czekać na telefon od Kuby, co z samochodem, czyli czy jadę z nim i pewnie przeuroczym dziewczęciem - R.R. (już się nie mogę doczekać, kiedy ją spotkam! :P), czy muszę zaraz jechać n dworzec i tłuc się do domu zatłoczonym pociągiem, ehh...
Koło z biofizyki to druga sprawa. Było dosyć trudne. To znaczy, oczywiście, było kilka takich pytań, które mam na pewno dobrze, kilka, w których zaznaczyłam błędną odpowiedź i caaaaaałe mnóstwo pytań, w których kierowałam się intuicją, logiką, czy grzebałam w pamięci, żeby sobie cokolwiek przypomnieć. :/
Wyników na stronie katedry jeszcze nie ma.
Kuba też jeszcze nie zadzwonił, ale dam mu jeszcze z pół godziny. Jak mówią: pożyjemy-zobaczymy. :P
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-29 | godzina: 23:11:02 | autor: vento
Moje szanse na przedtermin z chemii są naprawdę nikłe... jakby to ładnie powiedzieć.... dążą ku zeru? :P
Jeśli z każdych nast. ćwiczeń dostanę po 3 pkt (na 3 możliwe, hłe, hłe :P), to i tak może mi zabraknąć np. 1 pkt... (przedtermin jest od 22 pkt...)
Chyba raczej zagadałabym z Iskrą w ten sposó, że 20.06 mnie nie będzie i że egzamin napiszę 4.07 (na I poprawce)
Nie uśmiecha mi się to wcale, a wcale, bo od początku lipca chciałam zacząć te cholerne praktyki; poza tym - nie wiem kiedy Brusencja postanowi nam zrobić tę cholerną poprawkę z anatomii z I semestru ;/ A buu....
(Albo ew. zagadam z asystentką, która nas oceniała z tematu z chemii, który
uwaliłam (będę miała w czym wybierać :P),żeby mnie dopytała, czy coś... wątpię, czy na to pójdzie, ale kto wie... może będzie litościwa...hmm...)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-29 | godzina: 22:34:32 | autor: vento
Jak powszechnie wiadomo, Polcia ma nieszkodliwego szwergla na punkcie ratownictwa. :D
Wczoraj byłam na spotkaniu ASMR i było naprawdę fajnie.
Niby standard - najpierw słowo boże, czyli wstęp do czegoś nowego (tu: intubacja i szeroko rozumiane udrażnianie dróg oddechowych, okraszone anegdotkami o szybkiej intubacji stosowanej przez izraelskich żołnierzy...;D ale ogólnie było fajnie, nawet udało mi się zabłysnąć! Taka fajna byłam! A co! :D)
Na następnym spotkaniu będziemy ćwiczyć intubację, bardzo dobrze, bo laryngoskop miałam w ręku ostatnio 2 lata temu, w Darłówku (po raz pierwszy i jak do tej pory-ostatni. :P Ale udało mi się zaintubować lalę za pierwszym razem! I nawet udało mi się nie połamać jej/mu zębów, ha! :D :D :D)
Później, po części teoretycznej poćwiczyliśmy wyciąganie kierowcy z samochodu (po wypadku samochodowym, nie tak jak w GTA, choć zapewne byłoby szybciej... :P)
I udało mi się praktycznie samej wyciągnąć na deskę gościa, który był ode mnie znacznie wyższy, więc też pewnie i sporo cięższy, chociaż bardzo szczupły, jak na swój wzrost. ;)
Oczywiście praca grupowa jest tam niezbędna, sama bym sobie w życiu nie poradziła, ale nie o to mi przecież chodziło. :)
Niemniej - miałam wtedy najważniejsze i najtrudniejsze zadanie. Ha! ;) )
Ogólnie ludzie z ASMR zdają się być bardzo sympatyczni, przyjaźnie nastawieni i chcący się dzielić swoją wiedzą. Dla mnie bomba! ;)
Później - jak już wracałam do domu, gadałam sobie z Remikiem przez telefon, bo miałam do niego kilka pytań.
Powiedział mi, ze chciałby, zebym jechała z nimi 20-21.06 do Wejcherowa na jakiś zlot szkoleniowo-ćwiczeniowy grup ratowniczych; od nas miałoby jechać 5 osób, w tym ja!!! :D A jadą osoby naprawdę najbardziej zasłużone dla grupy, nadal w niej działające. Spuchłam z dumy. :):):)
Bardzo chciałabym jechać! BARDZO!!!!!!!!!!!
Problem w tym, że muszę pozaliczać WSZYSTKIE EGZAMINY W I TERMINACH
i co jeszcze lepsze: MIEĆ PRZEDTERMIN Z CHEMII, na który PRAKTYCZNIE NIE MAM JUŻ SZANS, BO STRACIŁAM ZBYT WIELE PKT... ;(
Ale pogadam jeszcze z prof.Iskrą, może się zgodzi, żebym pisała ten egzamin wcześniej.... Wątpię, ale tonący brzytwy się chwyta... :/ Ehh...
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-29 | godzina: 02:32:26 | autor: vento
Ok, przebrnęłam przez tamten syf ze skryptu, ale ogarnęło mnie straszne zmęczenie, taki kryzys-gigant :P
A z tego pieprzonego EKG zostało mi jeszcze 8 stron...
Niebiosa, zmiłujcie się nade mną... :P
Idę się wykąpać, może się choć trochę rozbudzę.
Tak btw. to chyba się dziś trochę zaziębiłam, biegając z ratownikami po parkingu wokół Wrzoska w samym sweterku (tj.bez kurtki :p) Na początku strasznie zmarzłam, potem rozgrzały mnie emocje, a potem energiczny marsz (ładnych kilka km dziś przeszłam ;)), ale upału po 21:00 to już nie było... :p
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-29 | godzina: 01:47:49 | autor: vento
... 5 etapów (faz) cyklu pracy serca (pobudzenia) ?
W podręczniku do biofizyki napisali to tak idiotycznie, że ciężko się połapać, o co w tym chodzi, a pierwsze 7 analezionych przez Google stron, gdy wpisuję "faza plateau" opowiada o orgazmie...
Jak już znajdę coś o pracy serca, to jest to taki bełkot fizjologiczno-kardiologiczny, że aż mi się nie chce w to wnikać. Za trudne na mój mału rozumek, szczególnie bez znajomości w.w. dziedzin i ze względu na godzinę, o której się tego uczę.
Kofeina już przestaje działać, ehh... :/
Czy ja naprawdę tak wiele wymagam? Chcę, zeby ktoś mi to wytłumaczył jak krowie na rowie, bez wnikania w super-szczegóły... :o
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-27 | godzina: 22:42:31 | autor: vento
I'm scared
So afraid to show I care
Will he think me weak
If I tremble when I speak
Oooh - what if
There's another one he's thinking of
Maybe he's in love
I'd feel like a fool
Life can be so cruel
I don't know what to do
I've been there
With my heart out in my hand
But what you must understand
You can't let the chance
To love him pass you by
Should I
Tell him
Tell him that the sun and moon
Rise in his eyes
Reach out to him
And whisper
Tender words so soft and sweet
Hold him close to feel his heart beat
Love will be the gift you give yourself
Touch him
With the gentleness you feel inside
Your love can't be denied
The truth will set you free
You'll have what's mean to be
All in time you'll see
I love him
Of that much I can be sure
I don't think I could endure
If I let him walk away
When I have so much to say
Love is light that surely glows
In the hearts of those who know
It's a steady flame that grows
Feed the fire with all the passion you can show
Tonight love will assume its place
This memory time cannot erase
Blind faith will lead love where it has to go
Never let him go
Kocham tę piosenkę. Mogę jej słuchać praktycznie cały czas. :)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-27 | godzina: 22:05:08 | autor: vento
Jakie to było głupie, ehh...
wiedziałam, co robię, usuwając tę pindę ze znajomych na gronie i z gg.
Co mnie podkusiło, żeby dziś oglądać jej profil? No co?!
Siedzę teraz i zastanawiam się, czy chodziło jej o Niego, czy o kogoś zupełnie innego... Strasznie to jest, nie mogę się za bardzo skupić na niczym innym.
Wysłałam mu dziś smsa z pytaniem, czy pójdziemy na ten koncert Morcheeby w czerwcu, bo mnie Dorotka molestuje- chce już kupić bilety,żebyśmy na pewno zdążyli, zanim wszystkie wykupią, ale nic nie odpisał. Dziwne.
Zadzwoniłabym do Niego, ale nie wiem, czy już wrócił z tego weekendowego wyjazdu.
Nie chciałabym mu przeszkadzać, chociaż nie wiem nawet dokładnie, co to był za wyjazd. Opowiadał mi, że coś z jakiejś organizacji studenckiej AE-UMed, chyba coś o zarządzaniu służbą zdrowia, ale już nie pamiętam dokładnie... pięknie, (...) , pięknie. :/
Dobra, wracam do tego syfu, bo inaczej nigdy tego nie zrobię :/
Rzygam już biofizyką!!! Ile można?!?!?!
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-27 | godzina: 14:00:20 | autor: vento
R.R.: "Księcia na białym koniu już szukać nie muszę, sam się znalazł.; )"
Powiedzcie, że to nie to, o czym myślę... prooooooszzęę.... :( <przerażona>
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-26 | godzina: 19:27:39 | autor: vento
BIOFIZYKA SSIE :p
Nauka tego syfu idzie mi jak krew z nosa :P
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-25 | godzina: 23:01:32 | autor: vento
Pończochy! Czarne pończochy-samonośki, ładnie wykończone!
Tak, są one niezbędne, bardzo dobrze wpływają na podświadomość.
Na świadomość z resztą też. Wiem, że nie tylko na moją, zdążyłam to już zauważyć. ;)
Dobra, zmykam zaraz do Lewiatana, w celu dotlenienia się, zaczerpnięcia odrobiny ruchu i zakupu czegoś do jedzenia.
Jestem z siebie dumna, bo ostatnio jem dużo: jabłek, marchewek, surówek; mięso jedynie w formie chudej wędliny lub kurczaka z rożna (no dobra, kurczak nie jest już taki dietetyczny, ale czasem można zaszaleć, szczególnie, że cały dzień pościłam, tak?! :P)
Jak wrócę, siadam do biofizyki, bo niestety ma ona tę brzydką cechę, że nie chce się sama przekonwertować z papieru na nowe synapsy w mózgu, świnia!
Marzy mi się taki guzik na karku a'la Matrix. Studia medyczne skończyłabym w tydzień. No, może dwa. :D
Ehh, marzenia.. ;)
O! Przypomniało mi się coś jeszcze:
Wreszcie zaliczyłam te nieszczęsne ćwiczenia z anatomii, na których mnie nie było.
Dzisiaj jednak Pan (nazwijmy go w skrócie- dr Pl. - nie chcę operować nazwiskami) był wyjątkowo miły i pomocny, powiedziałabym, że wręcz czarujący.
Zaczęłam zastanawiać się nad przyczyną... może wynikało to z tego, że wyglądałam dziś (cóż, skromność to nie jest chyba moja mocna strona) naprawdę świetnie - granatowe jeansy, podkreślające co trzeba i chowające to, czego nie trzeba widzieć, ciemnoróżowa, dosyć obcisła bluzeczka na ramiączkach, z (przyznaję) duuuużym dekoltem (pod nią nowy, koronkowy czarny stanik, który robi coś fajnego z biustem, że wygląda 100x lepiej ;)), rozpuszczone, świeżo umyte włosy (o 6:30! tak, o 6:30 rano! Czujecie poświęcenie? :p ), całkiem udany makijaż (ok.7:00 rano)... poza tym ostatnio się opaliłam i wyglądam 100x lepiej niż kilka tyg temu. ;)
Jak gość (dr Pl.) zobaczył mnie na tarasie Anatomicum, to myślałam, że sobie złamie szczękę o posadzkę, biedactwo. ;) Z resztą- on bez fartucha też zupełnie inaczej wygląda. Korzystniej. Ale w sumie to mało mnie to obchodzi. Ot, taka luźna uwaga. ;)
Żeby nie było- na ćwiczeniach z anatomii miałam na sobie kitel - zapięty na wszystkie guziki, z długim rękawem; w dół sięgający do połowy łydki. Jeszcze mi tylko chustki na twarz i włosy (spięte w kucyk) brakowało, żeby nikogo nie nęcić. :D
Ale nie narzekam przecież, bo lubię swój kitelek. ;)
Hmm... no to może starczy tego dobrego na dziś. ;)
Dobranoc! :*
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-25 | godzina: 22:36:06 | autor: vento
Zaczęłam od odchudzania.
Faktycznie,
zrzuciłam już tak ok.1-2 kg
i nie zamierzam na tym poprzestać, dopóki nie poczuję się w pełni zadowolona,
patrząc w lustro. Ale widzę poprawę, spoko. Nie zamierzam schodzić do 30 kg, nie bójta żaby. Nie
mam zapędów anorektycznych, bo za bardzo lubię jeść, żeby się aż tak katować. :D
Chciałabym
wejść w taką jedną kieckę, którą bardzo lubię, a która niestety wymaga ode mnie
ciągłej pracy przepony, tak, że po kilku minutach bolą mnie płuca od szybkiego,
płytkiego oddechu, bo na głębszy sobie nie mogę pozwolić. :P Jeszcze się
hiperwentylacji nabawię... :P Co mnie podkusiło, żeby tę kiecę kupić?! :P Głupia,
głupia. No, ale przynajmniej mam jak sprawdzić efekty odchudzania :P Wagą niestety
nie dysponuję.
Co dalej?
Na pewno muszę zrobić coś z włosami. Na pewno wrzucę jakiś kolor, bo przy
skórze jestem płowo-siwa, co z całą pewnością nie wygląda seksownie. Myślałam o
jakimś żywym kolorze... złoty kasztan, albo coś z mahoniowym połyskiem? Czemu
nie? Ale kwestię trzeba dobrze przemyśleć, żeby efekt był pozytywny. :)
Następnie?
A raczej- w międzyczasie: akcja-ujędrnianie! Już teraz zamiast jędrnego ciałka
(ach ten tłuszczyk :P), zaczynam mieć coraz więcej trochę za luźnej skóry. Mało
toto sexy. Anulować! :D
W
czwartek, zaraz po nieszczęsnym sprawdzianie z łaciny uderzyłam na sklepy. Moim
zamiarem było kupić buty, skończyło się na zaopatrzeniu się w nową bieliznę,
której w sumie też potrzebowałam.
Jak mówią
- lepszy rydz, niż nic, ale buty i tak muszę kupić, gdyż odczuwam przeogromną
potrzebę posiadania sandałków, najlepiej czarnych na obcasach – słupkach, bądź
szpilkach. Dosyć wysokich, ale takich, żeby dało się w nich chodzić. ;)
Do tego
odpowiedni strój, fryzura i makijaż... To wystarczy, żeby przeistoczyć się w...
? Hmm, nie wiem w kogo/co; nieważne.
Czuję
potrzebę ukobiecenia się. I już! ;)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-25 | godzina: 22:17:43 | autor: vento
Słowo-klucz: wiosna.
Skupić się.
Poznań oszalał zupełnie. Z dnia na dzień zrobiło się bardzo ciepło i bardzo,
ale to bardzo zielono :)
Wszędzie wiosna, więc aura jest niezwykle zmienna. Raz gorąco,
niezwykle przyjemnie, żadnej chmurki, czysty błękit, pełna rozkosz. Chwilę później jednak
całe niebo zaciąga się ciężkimi chmurami, ochładza się o dobrych kilka stopni, skóra pokrywa się gęsią skórką i człowiek się wzdryga od zimnego wiatru i
kropli deszczu spływających po twarzy. Smutno, źle i niedobrze. I samotnie
jakoś tak.
Mam jednak świadomość zbliżającego się lata. Kurczowo trzymam się myśli, że wkrótce znów będzie słonecznie, gorąco,
wspaniale, tak, jak kiedyś; a może nawet lepiej? Kto wie...
Oddałabym wszystko, żebym nie musiała na nie czekać zbyt długo i oby nie
zastała mnie tak nagle zimna i słotna jesień. Smutny spacer w zimnym listopadowym deszczu.
Poważnie zaczęłam rozważać przyszłość za granicą. Szczególnie atrakcyjne wydają
mi się Włochy i Hiszpania. Gorąco!
Piękne krajobrazy, wspaniały język, bogata kultura, ludzie też chyba
pogodniejsi, niż w Polsce... no i piękne, ciepłe morze... ;) Niczego mi teraz tak nie potrzeba jak ciepełka, poczucia
błogości i spokoju...
Zdaję sobie sprawę z faktu, że wszystko jest względne, między innymi odczuwalna
temperatura. A z racji tego, że na odczucia subiektywne możemy w pewien sposób
wpływać, zamierzam to nikczemnie wykorzystać... ^^ ;)
...za chwilę ciąg dalszy, proszę o cierpliwość ;)
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-16 | godzina: 01:54:52 | autor: vento
Dzisiaj znów cisza w eterze ;(
Dzień wykańczający - spałam jakieś 2-3 h, wstałam ok. 8 rano, pojechałam na Kapo wydrukować moje histologiczne wypociny;
potem cząstka z histo, którą powinnam napisać znacznie lepiej...ehh :/
Później kilka h zdychania ze zmęczenia i 1l coca-coli wciągniętej prawie na raz;
próba nauczenia się czegokolwiek na chemię (skończyło się na tym, ze z wejściówki dostałam 1pkt/3 :P), ale biorąc pod uwagę ilość czasu poświęcony na opanowanie materiału i mój stan, to i tak SUKCES :P
Dzięki Bogu, babeczka wypuściła nas o 16, nie o 17... Dla mnie to i tak było za długo... nudy jak zwykle. Zwariować można w tym laboratorium.
Kiedy wychodziliśmy z Chemicum, niebo było niesamowite. Część w kierunku centrum i dalej - starego miasta była jedną wielką ołowianą płytą, a gdzieś nad Junikowem - piękne słońce i pojedyncze chmureczki, błękit bił po oczach. :D
Dmuchnął ciepły wiatr, potem zrobiło się duszno, później znów powiał ciepły wiatr...
Tak bardzo chcaiałam zmoknąć w pierwszej w tym roku ulewie! Ale ostatecznie zdążyłam dojechać do domu, zanim lunęło.
Ledwo zdjęłam Basi rzeczy z balkonu -zaczęło kropić. Zdjęłam kurtkę i buty, na korytarzu usłyszałam Basię i Adama. Wyleciałam do nich, wariując ze szczęścia ("Burza, burza!!!")
Basia: idziemy na dwór zmoknąć?! :D
Paula: TAK! TAK! TAK! :D:D:D
Adam: ...
No i biegały w te i z powrotem takie dwie krejzolki po Lubeckiego w ulewnym deszczu ( w tym jedna w czarnej bluzeczce na ramiączkach, a druga w klapkach :D <- Nie zdążyłam z tego zapału założyć butów. :D :D:D
Ale to i lepiej, b o po minucie byłyby mokruteńkie)
BYŁO SUPER!!!!! :D:D:D
Adam nam zrobił jakieś zdjęcia, stojąc pod daszkiem (a nuż by się rozpuścił? ;)), ciekawa jestem, jak wyszły, bo jeszcze ich nie oglądałam. :)
Pierwsza prawdziwa burza w tym roku- ZALICZONA! :D
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-15 | godzina: 02:23:29 | autor: vento
Dlaczego On do mnie nie dzwoni? :(
Dziwnie jest, nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć. Różne dziwne myśli kołaczą mi się po głowie.
Nie wiem, czy skłamię, pisząc, że myślę o Nim przez większość dnia, od tamtej soboty.
Chociaż nie, właściwie to nie od soboty. Wcześniej...ale... od kiedy?
A może po prostu nigdy nie przestałam o nim myśleć?
Czy naprawdę oczekuję tak wiele? Jednego serca. Tego jednego. Szczęścia.
Ale przede wszystim - żeby był szczęśliwy. Tak bardzo chciałabym umieć mu pomóc. Tylko, że nie wiem jak. Boję się, że popełnię błąd, że zamiast pomóc- zaszkodzę.
Jednocześnie sama chciałabym być szczęśliwa.
Sęk w tym,że nie umiem ocenić, czy te szczęścia by się ze sobą pokryły, były tym, czego oboje potrzebujemy, co sprawi, że będziemy szczęśliwi.
Boję się, że nie jestem mu w stanie dać tego, czego potrzebuje, tego, co sprawi, że wyzdrowieje.
Czym jest szczęście? Czy istnieje jedna, konkretna definicja, mówiąca nam, czym ów szczęście jest?
Wszyscy pragniemy być szczęśliwi, chociaż niejednokrotnie, poprzez swoje działanie, decyzje, działamy na swoją niekorzyść, oddalamy się od celu.
Czy gdyby istniała definicja szczęścia, czy świat byłby lepszy?
Czy ludzie mniej by cierpieli?
Czy mniej byłoby osób samotnych i zagubionych?
A może przeciwnie - byłoby jeszcze gorzej? Gdyby znana była definicja szczęścia, przy odrobinie trzeźwego myślenia, każdy znałby drogę do tego, by ten stan osiągnąć. Ponieważ każdy pragnie być szczęśliwy, wszyscy skupiliby się na osiąganiu szczęścia. Stałoby się ono pewnego rodzaju trofeum, które zdobywają najlepsi.
Co ciekawe- nie są najszczęśliwszymi ludźmi ci, którzy posiedli olbrzymi majątek, wysokie stanowisko, czy potężną wiedzę. Przeczy to stereotypowi, wytyczonemu przez XX i XXI-wiecznąkulturę Zachodu.
Gdzie leży więc prawda? Czym jest szczęście?
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-15 | godzina: 01:15:13 | autor: vento
Kończę opracowywać układ płciowy męski (co, niestety, nie znaczy, że już to umiem :/)
i zaraz dostanę świra, bo ile można czytać o składzie nasienia, o ejakulacji, o budowie prącia?!
Kuśwa, a ludzie się później dziwią, że jakaś nadpobudliwa jestem xDDD
Ale w sumie ostatnio doszłyśmy do wniosku z Basią, że nasienie ma skład podobny do wielu dobrych kosmetyków (kremów):
(ok, pomijając plemniki :P)
- fruktoza
- witamina C
- cynk
...
dalej mi się nie chce pisać, z resztą nie jestem pewna działania wszystkich enzymów, które tam występują, więc się nie wychylam :D
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-14 | godzina: 02:38:07 | autor: vento
Jezu, jest już tak późno! :o A ja mam jeszcze tyle do zrobienia!
Muszę się wykąpać, koniecznie, rano tego nie zrobię, bo nie wstanę skoro świt;
No i jeszcze ta głupia anatomia... :o
Kuźwa...
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-14 | godzina: 02:33:43 | autor: vento
Teraz jeszcze męczę się nad anatomią, ale znowu mamy kości, mięśnie i
więzadła, które są tak przeraźliwie nudne, że chętnie zrobiłam sobie
przerwę... :)
Jedynym wydarzeniem, które zasługuje na notkę na blogu jest dosyć...ciekawa rozmowa z Martą GR OSP...
Mały wstęp :
- Marta to moja koleżanka, ale nic szczególnego, żadna przyjaźń. Po prostu się lubimy.
- Radek - mój...hmm... teraz to on żaden mój, bo nie utrzymujemy ze
sobą kontaktu; Może tak: Radek to mój niegdysiejszy "przyjaciel" (miałam pewien krótki okres
słabości, kiedy miałam nadzieje na coś więcej, ale na szczęście ani
okoliczności na to nie pozwoliły, ani moja intuicja(?))
Nieważne.
Parę dni temu Marta napisała mi na gg (a wcześniej w ogóle ze sobą nie
gadałyśmy, chyba, że spotkałyśmy się na jakiejś akcji ratowniczej), że
czy wiem o niej i o Radku? No i że w ogóle jest super, że misiu-pysiu i takie tam...
Hmm... wbiło mnie w fotel, bo nie wiedziałam.
Z resztą, skoro niby się przyjaźniłam z Radkiem, to dlaczego nie dowiedziałam się o tym od niego?
Inny aspekt tej sprawy - spiknęli się zaraz po nocce ratowniczej w Hufcu, na której BYŁAM...
hmm... wydawało mi się, że niedługo przed tą nocką między mną i Radkiem zaczęło się coś dziać (szczegóły sobie podaruję) (chociaż podczas tej nocki był wyjątkowo (!), jak na siebie, irytujący, wszystkich rozstawiał po kątach(sic!))
Tak więc lekko się zgarbiłam na tę wiadomość...
nawet nie dlatego,żeby mi na nim zależało, bo już dawno sobie opuściłam; stwierdziłam, że to gówiarz i w dodatku ma cholernie ciężki charakter - ciągle byśmy się żarli... ale dlatego, że w życiu bym się tego nie spodziewała. Ona jest starsza od niego o 3 lata! No i poza tym, nie widziałam nigdy,żeby się jakoś razem trzmali wcześniej. Ale nie krytykuję, Boże broń.
Więc tak...wreszcie mogę przejść do meritum, czyli dzisiejszej rozmowy z Martą na GADU-GADU(?!)
(nie wiem, od kiedy takie rozmowy prowadzi się na gg, no, ale może niektórzy tak lubią...)
M: "
laczylo Cie kiedys cos z Radkiem z Twojej strony Paula?? ale szczrze odpowiedz"
P: "
a skąd to pytanie? ;o"
M: "
Radek sie pytal mnie czy Ci powiedzialam o Nac cyli o mnie i o
Nim;
i pytal sie o Twoje zachowanie czy bylac zaskoczona pozniej
powiedzial mi ze zjego strony to byla przyjazn a z Twojej chyba cos
wiecej swego czasu"
P: "
hm,ciekawe. Nie,nie było"
M: "
aha to co Radek oklamal mnie?? :>"
P: "
nie, nie kłamał.
chyba nie :D nie wiem, co myśli, ale wiem, co było :D przyjaźnilismy się, dużo rozmawialiśmy"
M: "
czyli jenak czulac jakas mietke do Niego?? to wiem "
M: "
m
ahia
oki"
P: "myślałam, ze wszystko jest jasne"
M: "dobra uznajmy ze nie bylo tematu oki??"
P: "heheh, ok"
Później jeszcze chwilę pogadałyśmy, ale już na inny temat.
...
Mam maz mętlik w głowie. W sumie to mam ochotę mu wygarnąć parę rzeczy...
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-14 | godzina: 02:11:14 | autor: vento
Hmm... w sumie, to jak dzisiaj obudziłam się o 13:30 (z założenia miała to być 11:00) - znów poszłam spać po 5., ale za ten pierdzielony układ płciowy powinnam dostać jakąś nagrodę literacką, bo robienie notatek z:
a) wykładu
b) Zabla
c) Cichockiego
d) tego, co zapamiętałam na ćwiceniach + uwagi mojej asystentki
jest strasznie upierdliwe, bo wszędzie podają co innego. Albo na jeden, głupi hormon - hPL jest 5 nazw. PIĘĆ!
Napiszę je sobie jeszcze raz, a co!
- hPL - laktogen łożyskowy
- somatomammotropina łożyskowa
- choriomammotropina (?!&!^$%@!%#$@!)
- czynnik wzrostu
- horon wzrostu
Tak więc temat jest niezwykle wdzięczny. Cholernie nawet, rzekłabym. :P
skomentuj (0) | data dodania: 2008-04-13 | godzina: 02:58:58 | autor: vento
gówno, dupa, krasnoludek! ;/
(czyt.: zdążyłam tylko opracować płciowy żeński, ale myślę, że umiem go teraz całkiem nieźle, bo ostatnio męczyłam się nad tym na anatomię, a cały dzisiejszy dzień- na histo; może zostanę ginekologiem? :P)
Dziękuję za uwagę, życzę spokojnej nocy